Punkt czterdziesty siódmy

Punkt czterdziesty siódmy
Aleksander Cieśla

Orren należał do pokolenia odkrywców. Urodził się na ogromnym statku kosmicznym i na jego pokładzie przeżył wszystkie dwadzieścia sześć. W erze wielkich lotów kosmicznych całe pokolenia tak spędzały swoje życia. Podróżowali do gwiazd, odkrywając planety przystosowane do kolonizacji, nowe złoża surowców naturalnych, ślady innych cywilizacji. Niektórzy z nich nigdy nie widzieli swej rodzinnej Ziemi i wielu z nich nie było dane jej zobaczyć przed śmiercią.
Orren także znał swą rodzinną Ziemię tylko ze szkoły. Jednak szczęście uśmiechnęło się do niego. Ucieszył się na wieść, że opuści pokład Wysłannika 124 i wreszcie postawi nogę na „stałym lądzie”. Prawdę mówiąc życie na statku już dawno mu zbrzydło i nawet konsultacje z psychologiem i częste zmiany stanowiska pracy nie pomagały w pogłębiającej się depresji. Z rozkazu Dowództwa Floty został skierowany do uzupełnienia szeregów badaczy zamieszkujących niewielką bazę na trzeciej planecie Proximy Centauri. Cóż, nie była to jego wymarzona Ziemia, ale rozkaz ten przyjął z wielkim zadowoleniem.
Przygotowania do jego odlotu nie trwały długo. Wszelkie formalności zostały załatwione szybko i sprawnie. Jedyny ból sprawiło mu pożegnanie z najbliższymi. Wiedzieli, że mogą już nigdy się nie zobaczyć. Przyjęli to spokojnie. Taki był los ludzi pokolenia odkrywców. Oni byli ziarnem, które należało rozsypać po całym tym ogromnym kosmicznym polu.

Czytaj dalej

Rozerwanie

Rozerwanie
Aleksander Cieśla

Minęło wiele czasu odkąd świat się zmienił.
Wiele czasu – tylko to mógł stwierdzić. Natomiast nie potrafił nawet w przybliżeniu określić, ile to było to „wiele”. Nawet nie pamiętał, jak określa się czas. Wiele rzeczy, które działy się wokół nie miało sensu. Wiedział, że działo się coś złego, wiedział, że powinien umieć określać czas, a czas powinien zawsze płynąć jednakowo, a nie raz szybciej, a raz wolniej, jak to miało miejsce od „dawna”. Wiedział to, czuł to. Jednak nawet silnie się starając nie mógł sięgnąć do swojej pamięci. Tak, jakby została wymazana. Albo jakby znajdowała się za grubą barierą nie do przebicia.
Włóczył się. Od jak dawna – tego też nie potrafił określić. Szedł przed siebie, obserwował czarne i czerwone jak krew niebo bez gwiazd. Czasem widywał jasny błysk na horyzoncie, który jakby przeszywał go na wylot i sprawiał ból. Rzucał się wtedy na ziemię i zasłaniał głowę rękami. Czytaj dalej

Śmierć

Śmierć
Aleksander Cieśla

W tamtych czasach planeta Ziemia była prawdopodobnie najbardziej parszywym miejscem w kosmosie. Wyobraźcie sobie, ze pewnej rzeczy ludzie nie przewidzieli, a jeśli jednak przewidzieli, to zbagatelizowali. Wiele pięknych scenariuszy pisali na przyszłość swej rasie. Na przykład to, ze pewnego razu opracują taki system napędzania statków kosmicznych, że będą mogli polecieć choćby do najbliższej gwiazdy i odnaleźć tam planetę odpowiednia do skolonizowania. Przeliczyli się ogromnie… Nie trzeba chyba tłumaczyć, że planety naszego Układu Słonecznego nie nadają się do zamieszkania. Ostatnio nawet Mars przyniósł wielkie rozczarowanie, gdyż po raz kolejny (i chyba ostatni) pokazał ludziom, ze nie życzy sobie ich obecności. Czytaj dalej